Jak czekając na pogotowie uspokajać się?

– 0 Od 0 do 30 minut po wezwaniu pogotowia ratunkowego: uspokajamy się, że zanim wezwanie nasze dojdzie do lekarza, sanitariusza

– 1 kierowcy, musi minąć jakiś czas, nie ma więc powodu do zmartwienia.

O Od 30 minut do 1 godziny po wezwaniu pogotowia ratunkowego: uspokajamy się, że wezwanie nasze na pewno doszło już do lekarza, sanitariusza i kierowcy, ale aby mogli przyjechać, musi zapalić silnik w karetce, a z tym zawsze bywają kłopoty. Nie mamy więc żadnych podstaw do niepokoju, że jeszcze pogotowia nie ma.

O Od 1 do 2 godzin po wezwaniu pogotowia ratunkowego, uspokajamy się, że rozregulowany gaźnik w karetce musi być na pewno główną przeszkodą niemożności uruchomienia silnika. Ponieważ uregulowanie gaźnika wymaga czasu, nie mamy żadnych podstaw do niepokoju.

O Od 2 do 4 godzin po wezwaniu pogotowia ratunkowego: uspokajamy się, że porządna naprawa gaźnika w autoryzowanej stacji obsługi musi trwać tyle czasu – ale też nie wykluczamy, że karetka mogła mieć kraksę. Ponieważ jednak w połowie czwartej godziny poczuliśmy się lepiej, decydujemy się odwołać pogotowie.

O Od 4 do 6 godzin po wezwaniu pogotowia ratunkowego: usiłujemy się bezskutecznie dodzwonić na pogotowie, aby odwołać przyjazd karetki. Nie mogąc się połączyć uspokajamy się, że nieprzewidywana awaria gaźnika, którego naprawa widocznie się przedłuża, lub kraksa, której karetka uległa, nie tylko zwielokrotniła kolejkę oczekujących na jej przyjazd, ale – być może – również i kolejkę chcących odwołać wezwanie wobec odczutej poprawy.

O Od 6 do 7 godzin po wezwaniu pogotowia ratunkowego: trzykrotnie usiłujemy spokojnie wytłumaczyć trzem kolejnym karetkom, które po nas przyjeżdżają, że po kilku godzinach oczekiwania poczuliśmy się na szczęście lepiej i że usiłowaliśmy natychmiast powiadomić o tym pogotowie – ale niestety tylko dwie karetki udaje się nam przekonać. Trzecia, zapewne bardzo rozdrażniona faktem, że już pół nocy jeździ bezskutecznie, raz trafiając jako druga, a raz jako trzecia pod ten sam adres, bierze nas siłą i odwozi do szpitala dla nerwowo chorych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *